Henri Matisse – postać, która sprawiła, że kolory zaczęły tańczyć na płótnie, formy nabrały rytmu, a sztuka przestała być grzeczna. Ten francuski artysta nie tylko zmienił kierunek malarstwa XX wieku, ale też udowodnił, że nie trzeba trzymać się w kołnierzyku, kiedy maluje się nago – przynajmniej metaforycznie. Jego droga od prawnika do jednego z najważniejszych twórców modernizmu to historia o tym, jak czasem trzeba trochę zamieszać pędzlem, żeby znaleźć swoje miejsce w sztuce.

Od kodeksu cywilnego do kubistycznych problemów

Tak, Matisse naprawdę zaczynał jako student prawa. Widocznie jednak przepis kodeksu cywilnego nie miał w sobie tego samego uroku co błękit kobaltowy. Gdy w wieku 20 lat złapał zapalenie wyrostka, dostał do ręki farby i pędzle dla zabawy”, żeby się nie nudził podczas rekonwalescencji. No cóż – nudził się skutecznie, bo tak oto porzucił karierę prawniczą na rzecz sztuki.

Początki nie były łatwe. W pracach młodego Matisse’a czuć było inspiracje akademickim malarstwem, ale szybko zaczął odbijać od utartych szlaków. Spotkanie z impresjonizmem, postimpresjonizmem, a potem fowizmem sprawiło, że Matisse dość śmiało stwierdził: Po co malować wiarygodnie, skoro można malować odważnie?

Styl, który nie chciał się zmieścić w ramie

Fowizm – brzmi groźnie, a to po prostu miłość do ekspresji koloru aż do granic wzrokowej wytrzymałości. Matisse był jednym z liderów tego kierunku. Jego obrazy z tego okresu to prawdziwa feeria barw. Kwiaty nie były zielone – były zielono-różowo-niebieskie. Cienie nie były szare – były fioletowe albo pomarańczowe. Logika? Niepotrzebna. Esencja? Absolutnie.

Dla Matisse’a kolor nie był dodatkiem, tylko fundamentem. Był niczym jazz w świecie klasycznej muzyki malarskiej – wolny, rytmiczny i trochę ekscentryczny. Jego prace, jak Kobieta w kapeluszu, Czerwony pokój czy Taniec, pokazują jak bardzo kolory mogą wyrażać emocje, ruch i energię bez potrzeby dokładnego odwzorowywania rzeczywistości.

Henri Matisse i jego najważniejsze dzieła

Listę najważniejszych dzieł Matisse’a można spokojnie czytać przy kawie, kolacji, a i może nawet przy śniadaniu – jest tak smaczna wizualnie. Taniec (1910) to chyba jego najbardziej rozpoznawalne płótno. Pięć sylwetek trzymających się za ręce w dynamicznym kręgu – energia tak intensywna, że niemal słychać muzykę. Czerwony pokój (1908), znany także jako Harmonia w czerwieni, to z kolei obraz, któremu perspektywa się kłania i dziękuje – bo nie obowiązuje.

W późniejszych latach Matisse zaskoczył świat seriami wycinanek, które tworzył, choć był przykuty do łóżka po operacji. Jazz (1947) to przykład tego, jak nawet z papieru i nożyczek można zrobić sztukę, która pulsuje życiem. Był mistrzem przekształcania prostoty w poezję wizualną. A wszystko to w wieku, kiedy większość artystów robi retrospektywy, a nie rewolucje.

Mistrz wycinanek i kolorów – nowe oblicze legendy

W ostatnich latach życia, choć osłabiony zdrowotnie, Matisse nie zwolnił tempa. Przeciwnie – stworzył nowy język wizualny pełen lekkości. Jego wycinanki takie jak Polinezja – morze czy Ikar są do dziś używane jako tapety, plakaty i nadruki na poduszkach w hipsterskich kawiarniach. Ale to nie są zwykłe dekoracje – to dowód, że nawet z ograniczeniem można być nieograniczonym twórczo.

Henri Matisse to nie tylko malarz, to filozof koloru, tancerz formy i poeta plam. Jego styl to manifest wolności artystycznej i odwagi, by widzieć świat nie takim, jaki jest, ale jakim mógłby być – bardziej kolorowy, mniej ułożony.

I choć od jego śmierci minęło już sporo lat, jego wpływ na sztukę współczesną jest wciąż żywy. Na ścianach galerii, w domach, na ulicach – od Barcelony po Brooklyn – można odnaleźć jego duchową obecność. Bo kiedy świat robi się szary, Henri Matisse przypomina nam, że sztuka jest po to, by ten szary świat zamieniać w kanarkowo-żółty, indygo i karminowy wir radości.