Maryna Kobuszewska to nie tylko nazwisko, które brzmi jak tajemniczy pseudonim artystyczny z lat 70., ale także pełnowartościowa artystka, która z subtelną gracją i niepokornym uśmiechem łączy dziedzictwo rodzinne z własnym kolorowym dorobkiem. Gdy słyszymy to nazwisko – nie sposób nie pomyśleć o legendarnym Janie Kobuszewskim. Jednak Maryna nie żyje w cieniu ojca – ba, ona tanecznym krokiem przeskakuje wszelkie konwenanse i kroi dla siebie miejsce w świecie kultury, mediów i sztuki niczym szef kuchni kroi carpaccio z pasji i talentu. Czym się zajmuje? Jak wygląda jej artystyczna droga? I wreszcie – co nowego kombinuje? Oto podróż przez życiorys, twórczość i najnowsze projekty artystyczne jednej z najbardziej intrygujących postaci polskiej sceny artystycznej.

Dzieciństwo pod okiem Mistrza

Urodzona pod szczęśliwą gwiazdą, Maryna Kobuszewska dorastała w domu, w którym słowo sztuka odmieniano przez wszystkie przypadki i tonacje. Jej ojciec – Jan Kobuszewski – to człowiek, którego nie trzeba przedstawiać nikomu, kto choć raz w życiu oglądał polską telewizję lat 80. i 90. Mała Maryna nie tylko podziwiała jego występy zza kulis, ale też nasiąkała atmosferą twórczości jak biszkopt ponczem. Zamiast klasycznych lalek – miniaturowe rekwizyty, zamiast opowieści na dobranoc – monologi kabaretowe.

Nie oznaczało to jednak, że jej droga była z góry przesądzona. Była to raczej scena z wieloma możliwymi scenariuszami, a Maryna miała zamiar samodzielnie napisać swoją sztukę życia. Wybrała trudną, ale fascynującą drogę komunikacji społecznej, dziennikarstwa, a z czasem przekształciła ją w unikalny mix sztuki zaangażowanej, projektów edukacyjnych i… czystej ironii.

Przepis na twórczość z przymrużeniem oka

Jeśli mielibyśmy jedno słowo opisać styl twórczy Maryny, byłoby to: przewrotność. Czy będzie to dokument, akcja społeczna, czy może felieton pisany z rozmachem, zawsze możemy spodziewać się podwójnego dna. Od lat działa na pograniczu sztuki i edukacji. Jej projekty często uderzają w tematy społeczne – od wykluczenia po kryzysy tożsamości i feminizm. Ale spokojnie, nie ma tu smutnej powagi – jest ironia, humor i mnóstwo sarkazmu jak z najlepszych tekstów kabaretu Dudek.

Maryna była związana z wieloma inicjatywami kulturalnymi i mediami. Pracowała jako dziennikarka, reżyserka i koordynatorka wydarzeń artystycznych – trudno to zamknąć w jednym CV. Wyobraźcie sobie kobietę, która z równą swobodą tworzy kampanie społeczne, jak i bierze udział w nagraniach podcastów o sztuce współczesnej. To ktoś, kto z tekturowej rolki po papierze potrafi zrobić happening na miarę Biennale w Wenecji.

Maryna Kobuszewska i jej najnowsze pomysły

Jeśli byliście ostatnio na jakimkolwiek wydarzeniu kulturalnym w Warszawie i zastanawialiście się: „Kto za tym stoi?”, jest spora szansa, że odpowiedzią będzie Maryna. Ostatnio współtworzyła cykl warsztatów artystycznych dla młodzieży pod hasłem „Zróbmy z tego teatr!” – bo czemu by nie? Projekt łączył sztukę performatywną z edukacją i zakończył się mini spektaklem oraz festiwalem pomysłów, które jeszcze nie mają nazwy, ale już mają duszę.

Co więcej – Maryna planuje nowy cykl podcastów, tym razem skupiających się na kobietach w sztuce. Nie będzie to jednak nudna akademicka pogadanka na Zoomie. Bazując na swoim ostrym jak brzytwa poczuciu humoru i dialogowym stylu, ma zamiar pogodzić słuchaczy z awangardą, a przy okazji pokazać, jak bardzo kobieca twórczość była i jest ignorowana. Brzmi poważnie? To poczekajcie na efekty – będzie śmiesznie, będzie mądrze i na pewno nie będzie sztampowo.

Nie tylko córka sławnego ojca

Trudno nie zapytać – czy bycie córką tak znanej postaci pomaga czy przeszkadza? Maryna Kobuszewska odpowiedziała na to pytanie w jednym z wywiadów: „To tak, jakbyś miał na urodziny tort z siedmioma świeczkami, ale pięć z nich już ktoś zdmuchnął, zanim przyszedłeś”. Cóż, trudno o bardziej obrazowe porównanie. Faktem jest jednak, że Maryna skutecznie przestawia tort na własną stronę stołu i dodaje do niego polewę z kreatywności oraz posypkę z osobowości.

Nie stara się kopiować ojca – nie ma takiej potrzeby. Ma własny głos, własny język i własną publiczność, która nie zna jej z TV sprzed trzydziestu lat, tylko z Instagrama, warsztatów i autorskich projektów. I właśnie to czyni ją nie tylko kontynuatorką rodzinnego dorobku, ale przede wszystkim jego twórczym rozwinięciem.

Maryna Kobuszewska to artystka, która miota się z gracją pomiędzy sztuką, dziennikarstwem a aktywizmem społecznym, przyprawiając to wszystko poczuciem humoru ostrym jak stylówki z lat 90. Jej ścieżka jest zupełnie inna niż ta, którą kroczył jej ojciec, choć nie da się ukryć, że talent najwyraźniej jest dziedziczny. Z działań Maryny bije szczerość i pasja, a przy tym zaraźliwy śmiech – ten sam, który wybrzmiewał kiedyś w kabaretowych salach, a dziś rozbrzmiewa podczas jej performansów, warsztatów i odcinków podcastów. Śledźcie ją uważnie – bo kobieta z takim wdziękiem i zacięciem potrafi zmienić nawet najzwyklejsze codzienne zdarzenie w małe arcydzieło.